SZPITAL, KTÓRY SAM SIĘ ZAMYKA. MOGILNO TRACI SWÓJ POŁOŻNICZY SKARB
Oddział położniczo‑ginekologiczny w Mogilnie, miejsce, do którego kobiety z całej Polski przyjeżdżały rodzić z pełnym zaufaniem, został zawieszony. A dzisiejsza afera z neurochirurgami i zajęcie konta SP ZOZ przez komornika tylko potwierdza, że szpital nie jest już w kryzysie. On się po prostu sam wygasza.
Oddział położniczy w Mogilnie przez lata był jednym z najjaśniejszych punktów lokalnej ochrony zdrowia. Rodzące chwaliły opiekę, atmosferę, profesjonalizm personelu. To był oddział, który budował reputację szpitala, przyciągał pacjentki z innych województw, dawał poczucie bezpieczeństwa i dumy mieszkańcom powiatu. Dziś pozostaje po nim tylko komunikat o „czasowym zawieszeniu działalności”, który w praktyce brzmi jak nekrolog.
Z dniem 1 lipca 2026 r. oddział został zamknięty do 1 stycznia 2027 r. Oficjalnie – z powodu restrukturyzacji. Nieoficjalnie – mieszkańcy mówią wprost, że to efekt wieloletniego braku nadzoru i kompetencji.
Tak brzmi oficjalny komunikat zamieszczony przez dyrekcję szpitala na stronie SP ZOZ:
„Szanowni Państwo, informujemy, że z dniem 1 lipca 2026 r. działalność Oddziału Ginekologiczno-Położniczego zostaje czasowo zawieszona do dnia 1 stycznia 2027 r. Decyzja ta została podjęta w związku z prowadzonym procesem restrukturyzacji funkcjonowania, która ma na celu dostosowywanie działalności do potrzeb pacjentów i możliwości medycznych SPZOZ Mogilno. W okresie zawieszenia działalności oddziału pacjentkom wymagającym opieki ginekologicznej lub położniczej rekomendujemy skorzystanie z najbliższych placówek udzielających tego rodzaju świadczeń. Przykładowo, pomoc można uzyskać w szpitalach w Inowrocławiu, Gnieźnie bądź w innych placówkach realizujących świadczenia w zakresie ginekologii i położnictwa. Poradnia Ginekologiczna oraz Szkoła Rodzenia będą funkcjonowały bez zmian. Przepraszamy za wszelkie niedogodności i dziękujemy za wyrozumiałość. O wszelkich zmianach dotyczących działalności Oddziału Ginekologiczno-Położniczego będziemy informować na bieżąco za pośrednictwem naszej strony internetowej. Dyrekcja Szpitala”.
Finansowy obraz upadku: kredyt na przetrwanie dnia codziennego
W tle zamykania oddziałów rozgrywa się równie dramatyczna historia finansowa. Dyrektor SP ZOZ w Mogilnie zwrócił się do Rady Społecznej o wydanie opinii w sprawie odnowienia kredytu w rachunku bankowym. Nie chodzi o inwestycje, modernizację czy rozwój. Chodzi o pieniądze na utrzymanie bieżącej działalności szpitala.
Szpital wystąpił o odnowienie kredytu w VeloBanku na okres 26.06.2026 – 25.06.2027 w wysokości 5 000 000 zł, przy obecnym limicie 5 500 000 zł. To oznacza jedno: placówka nie jest w stanie funkcjonować bez stałego zadłużania się. Kredyt stał się respiratorem, który podtrzymuje ją przy życiu.
Mieszkańcy komentują gorzko: „Ile jeszcze kredytu trzeba wziąć, żeby go przejeść?”
A gdy do tego dochodzi zajęcie konta przez komornika, trudno mówić o jakiejkolwiek stabilności. To nie jest restrukturyzacja. To jest gaszenie światła w kolejnych pomieszczeniach, aż w końcu zgaśnie całe.
Afera z neurochirurgami: kolejny dowód na rozpad organizacyjny
Dzisiejszy chaos z neurochirurgami to kolejny sygnał, że szpital nie tylko traci oddziały, ale również podstawowe zdolności organizacyjne. Gdy położnictwo znika, chirurgia jest zagrożona, a specjalistyczna opieka rozpada się na oczach ludzi, trudno mówić o „czasowym zawieszeniu”. To wygląda jak planowe wygaszanie działalności.
Rada Społeczna i starosta: strażnik, który zasnął
W centrum tego wszystkiego stoi Rada Społeczna SP ZOZ ze starostą Tomaszem Krzesińskim – organ, który powinien pilnować finansów, analizować sytuację ekonomiczną, reagować na zagrożenia i wspierać dyrekcję w podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji.
Mieszkańcy nie mają wątpliwości: „Brakuje nadzoru. To jest skandal.”
Rada, która miała być strażnikiem interesu publicznego, stała się w oczach ludzi biernym obserwatorem upadku.
Szpital, który nie umiera z braku pacjentów
Szpital w Mogilnie nie umiera z powodu braku pacjentów. Nie umiera z powodu złych opinii. Umiera przez decyzje, które od lat podejmowane są bez wizji, bez odpowiedzialności i bez świadomości, że dla tysięcy mieszkańców to nie jest „jednostka organizacyjna”, tylko miejsce, które ma ratować życie. A dziś, zamiast ratować, samo się zamyka.
(Informacja prasowa)










