SWING PRZEJĄŁ SCENĘ STRZELEŃSKIEGO DOMU KULTURY
Zamiast czerwonych serduszek i romantycznych ballad był pulsujący swing, żart sceniczny i klimat amerykańskich klubów jazzowych. Walentynki w Domu Kultury w Strzelnie zamieniły się w widowisko, które bardziej przypominało film z epoki prohibicji niż klasyczny świąteczny koncert.
Muzyczna podróż do lat 30.
14 lutego sala widowiskowa Domu Kultury w Strzelnie wypełniła się publicznością, która wybrała nietypowy sposób świętowania. Zamiast przewidywalnych walentynkowych atrakcji widzowie dostali zaproszenie do świata dixielandu i swingu, czyli muzyki, która od pierwszych taktów narzuca rytm i wywołuje uśmiech. Na scenie stanęły dwie orkiestry: Orkiestra Dęta ze Strzelna oraz Gąsawska Orkiestra Dęta „Pałuki”. Wspólne brzmienie obu zespołów okazało się wyjątkowo spójne. Lekki, taneczny repertuar, solowe popisy i mocna sekcja rytmiczna szybko porwały publiczność.
Koncert, który stał się spektaklem
Wieczór nie miał nic wspólnego z akademicką powagą. Organizatorzy postawili na formę muzycznego show, w którym narracja, humor i teatralne wstawki były integralną częścią całości. Największe emocje wywołały dwa momenty: niespodziewane zniknięcie dyrygenta, po którym batutę na chwilę przejął dyrektor Domu Kultury oraz pojawienie się na scenie postaci stylizowanej na Ala Capone, idealnie wpisujące się w klimat lat 30. Publiczność reagowała śmiechem i oklaskami, a całość była nawiązaniem do filmów gangsterskich i jazzowych klubów epoki.
Koncert swoja obecnością wzbogacili zaproszeni artyści, a wśród nich Agnieszka Twardowska, która swoim wokalem wniosła ciepło i walentynkową miękkość oraz Mateusz Sobiechowski, którego gra na fortepianie idealnie wtopiła się w swingowy puls orkiestr.
Nad muzyczną stroną wydarzenia czuwali dyrygenci Piotr Barczak i Jacek Jackowski, prowadząc zespoły z lekkością i sceniczną swobodą.
Walentynki w nowym tempie
„Dixieland & Swing” okazał strzałem w dziesiątkę, a publiczność opuszczała salę rozbawiona i pozytywnie zaskoczona.
(BP)
Fot. Dom Kultury w Strzelnie





































